Walcząc z nasilonym zmułkiem (zimno się zrobiło do kompletu :c), przejrzałam moje zasoby, przedstawiam Wam i zapytuję: o jakie kolory radzilibyście mi się wzbogacić? ;)
Odcienie się niekiedy dublują (szczególnie brązy - 22,23,28 - są prawie identyczne), ale i tak byłam w szoku, gdy wyszło 30 ;D
1-3 Trio Lavante, Butterfly Collection, nr 4x2 (przynajmniej wg strony internetowej)
4-6 Wkłady Inglot -> recenzja
7 Perłowoszary cień Grashka, testy trwają ;p choć tu odcień wyszedł przekłamany...
8-11 Miss Sporty, Smoky Eyes Shadows 402 For Green Eyes (poczwórne)
12-14 Inglot -> znów klik, a co
15-17 Sensique, Oriental Dream, 132 Autumn Tuliptree -> recenzja
18-20 Enjoy, Colour Spree, trio nr 02 -> recenzja , a ponadto zapowiadam, że kupię inne wersje :D
21 Sensique, Diamond Shine (stara wersja), nr 112 - weteran, ale dzielnie się trzyma
22-24 Pierre René, Trio Eye Shadow, Star of the Night, nr 13 -> tak, też recenzja ; odcień nr 24 jest na zdjęciu, uwierzcie mi na słowo ;p
25-29 Lovely, Magnetic You Collection, Terra Cotta Eye Shadows, nr 5
30 My Secret, Star Dust Eye Shadow, nr 1
Słów jeszcze kilka: jeżeli tylko chcecie zobaczyć któryś cień z bliska, piszcie, jako że swatche nie do końca są wiarygodne. Widać to choćby na przykładzie trójki z Pierre René, która na ręku wygląda słabo, a na powiece z bazą ładnie kryje (no nie licząc odcienia 24 którego praktycznie nie ma...). Dużo zależy właśnie od bazy. (odkrycie Ameryki) Nie ukrywam, że środkowe zdjęcie nastraja mnie najbardziej optymistycznie, bo nie jestem fanką nudziakowych makijaży. Niemniej czekam na pytania i sugestie :D
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Enjoy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Enjoy. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 4 czerwca 2013
niedziela, 24 lutego 2013
Na oczy, na wiosnę - Enjoy, Colour Spree, trio nr 2 - zielenie i zółty.
Czasami zastanawiam się, czy ta marka w ogóle istnieje jakoś bardziej powszechnie, bo w sieci znalazłam o niej może jedną wzmiankę czy dwie, i to o lakierach. Ludzie jeden przez drugiego tworzą jakieś hipotezy, że Enjoy to bliźniaczka Miyo, również stworzona przez Pierre Rene, lub też podróbka Miyo właśnie. Tylko po co podrabiać nienajgorszą, ale jednak niskopółkową markę, i to w tak widoczny sposób? (identyczny lub prawie identyczny design opakowań i wybór kolorów, zwłaszcza cieni)
Zagadki zagadkami, a jak na razie cieszę się, że mam dostęp do Enjoy, bo parę drobiazgów z Miyo chodziło za mną, a do tej marki dostępu nie mam, więc lepsze podobne kosmetyki niż żadne.
| tło - notatka koleżanki z 'Pana Tadeusza', szukam inspiracji ;d |
Do danych technicznych dorzucę tylko, że paletka kosztuje 9 zł, a dostępna jest w sieci sklepów Trendy Shop i drogeriach Stars. Byłam w obu sieciówkach i jest tam, hmm, mocno różowo ;) niemniej trzeba przyznać, że w TS jest duży wybór kosmetyczek, akcesoriów do włosów, biżuterii i pierdółek z kategorii 'mydło i powidło'.
Najpiękniejsze jest to, że kolory w rzeczywistości też są tak intensywne, co będzie widoczne na następnych zdjęciach. Cienie są dość suche, więc trochę się mogą obsypywać. Teoretycznie matowe z drobinkami, ale tych drobinek nie widać podczas użytkowania. Napigmentowane dobrze, może nie genialnie, ale zastrzeżeń nie mam. Ciemnozielony to trudny zawodnik - może robić plamy i ma najintensywniejszy barwnik, więc ostrożnie ;) Pistacjowy z żółtym blendują się genialnie, niewiele trzeba wysiłku, by je płynnie połączyć. Opakowanie lekko paskudne, a aplikator nie najlepszy, ale za tę cenę polecam, szczególnie do pierwszych prób z intensywnymi kolorami.
A Wy? Macie coś z Enjoy lub Miyo? Jeśli tak, proszę wrzućcie linki do notek w komentarzach, chętnie poczytam :)
PS Prześwietlona, ale jednak - najnowszy nabytek do mojej kolekcji po operacji przyszycia oka ^^
Subskrybuj:
Posty (Atom)